Menu

DoitLegally

make it or break it

4 lata tęsknoty za najsmutniejszą dziewczyną w Londynie.

doitlegally

I pojawiła się w moim życiu nagle.
Pamiętam.  

Jakieś 8 lat temu.
Usłyszałam 'Rehab' i poczułam ukłucie.
'Kto to? " pytałam
To Amy Winehouse.
No i przepadłam. Po uszy.
Całymi nocami słuchałam. Analizowałam testy. Ją. Jej zycie. Obsesja.
Już kiedyś wspominałam.. a może i nie jak wiele dla mnie znaczy ta postać.
Wiecie co? Czułam w niej ta odrobinę Sida Vicious'a. Cokolwiek to nie znaczy.
Ktoś współczesny. Ktoś inny niż wszyscy.
Nie słodki. Szalony, buntownik, pokryty tatuażami.Taka była.
A przy tym wieki talent.
I świetne teksty.
Charyzma niczym Janis Japlin.
Dobrze ,że pojawiła się w moim życiu.
:Ktoś ze współczesnych: o kim opowiem swoim  dzieciom.

Ktoś z moich czasów.

To dzięki niej robiłam czasem awangardowe rzeczy.
Z rock 'n' rollowych szalonych pełnych skór  oraz podartych jeansów i spranych T -shirtów czasem wpadałam do pubu w glanach i sukience a'a panna Amy W.
W grochy.
Tapirowałam włosy w wielki kokon i zaplanowałam tatuaż na ramieniu.
Malowałam oczy najgrubsza krechą eyelinerem.
Coś we mnie wyzwoliła.Coś więcej.
Dzięki kawałkowi 'Rehab' i "You know I'm no good' sama napisałam kolejne 'coś swojego'.
kiedy słyszałam naokoło ,że jest ćpunką chciałam wydrapać oczy.
Owszem. Wdepnęła w gówno. Ale była młoda. Chciała spróbować.
I w tym wszystkim bardzo samotna.
Ale taki jest los osób które podziwiamy.
Często ,gdy widzimy je na koncercie, czytamy o nich w porannej gazecie-widzimy uśmiechnięte.
Ale nie widzimy jak siedzą zapłakane w pokojach hotelowych.
Jak drapią skórę do krwii.
Jak jedynymi przyjaciółmi z którymi mozna szczerze pogadać są papieros, wódka i ... biała kreska. 
A to pociągające znajomości.
Tylko gdy nie masz przyjaciół prawdziwych coraz częstsze 'spotkania' z takimi nie wychodzą na dobre.Bynajmniej nie dla Amy.

Kiedyś obiecałam sobie,że ja poznam.
Pogadam.
Zapalę.
Nie zdążyłam.
Kurewsko to dla mnie dołujące.
ale dzięki ,że istniałaś.Zawszę będę mieć twoję zdjęcie nad toaletką z tym brutalnym napisem, a na półce stoi zakurzona biografia gdzie zaznaczona jest strona w której piszę jak mówiłaś ,że muzyka może być całym życiem człowieka. Może dlatego kochałam cię Amy. Bo dla ciebie muzyka była życiem.
Dzięki ,że byłaś.
Szkoda,że dołączyłaś do klubu 27.



Chciałam zakończyć tę notkę.  Myślałam ,że tylko tyle jestem w stanie napisać.

Za oknem angielska pogoda. I nowe angielskie życie. W głośniku najfajniejsza angielska dziewczyna, które poświęcam absolutnie cały ten wpis.I jednocześnie jakaś niewidoczna nić łączy nasze historię. Jej.I moją.

Co zawiniło? Autodestrukcyjny charakter? Paranoje?Używki?Zły chłopiec?Potem zły mąż?Rodzina?Przyjaciele?Samotność?

Miliony pytań. Mniej odpowiedzi. Kolejne książki, i artykuły.Film. Kolejne skandalizujące artykuły i domysł.Kolejne łzy.

Choć śpiewała ,że już łzy wyschły. Jej łzy wyschły. Teraz to brutalna prawda.Nie ma łez. Są domysł, i pustka.

Nie ma nic więcej niż pustka.

Został jeszcze on płaczący i pochylający się nad jej grobem z papierosem.

Ale będę jeszcze bardziej brutalna, choć jest moją najlepszą muzyczną kobietą. Moja ulubioną życiową poetką.

Tak miało być.

Miała pewnego dnia wejść do jednego z londyńskich pubów i poznać go. Filmowego gońca, o niewdzięcznym imieniu Blake.Miała wytatuować jego imię na piersi i zostać porzuconą, nim atrament wyschnął,a rana po tatuażu się zagoiła. Miała wylać łzy i czekać na jego powrót. Miała z nim dosięgnąć dna, i dzięki niemu być najsmutniejszą dziewczyną świata, by stworzyć 'Back to Black'.Miała iść na odwyk z nim, i go zostawić. I wrócić do niego po raz tysięczny, by znów płakać i zaśpiewać ,że po raz kolejny ' wraca do ciemności'.

Miała też być z nim najszczęśliwsza, i miała trwać w tym absolutnie destrukcyjnych , chorym dla całego świata związku który jednego dnia był podniecający a drugiego niszczył absolutnie wszystko dookoła.

Cały świat go nienawidził. Charyzmatycznego chłopca w kapeluszu, który podpala jej kolejnego papierosa marki Camel na ulicy.Na którego ramieniu zawszę wisiała lekko pijana, i który doprowadzić ją miał na dno, i uczynić jednocześnie najszczęśliwszą dziewczyną w całej Anglii.

Robili sobie krzywdę, by czynić się szczęśliwymi. Ta toksyczna relacja dała najpiękniejsze teksty i najsmutniejszą muzykę. Piosenki miały być hymnem każdej smutnej dziewczyny, który jednak pójdzie 'za nim'. Dziewczyny która sięgnie dna i wstanie. Która posłucha some unholy war, by samej sobie przysłowiowo dokopać. By zanurzyć się jeszcze głębiej we własnym smutku, tak jakby fakt, że ten który nieświadomie, i nieplanowanie okazał się mężczyzną twojego życia, jest z inną, choć do Ciebie wróci w nocy. Bo poczujesz przed swoimi drzwiami dym papierosowy. Ten który wie ,że kochasz Jefferson Airplane. Ten przez którego nigdy nie posłuchasz jednej piosenki Led Zeppelin. Ten który jest twoim najlepszym przyjacielem i największym życiowym utrapienie. Który spali ryż na Twoich oczach,a ty mówisz ,że to najlepszy ryż na świecie, niczym spod ręki Gordona.Z którym upijesz się, i od którego dostaniesz zniszczony skradziony plakat Trainspottingu i powiesz ,że jest najlepszym prezentem życia. Który jest dokładnie Twoim odbicie,
i mógłby być pod każdym względem najlepszy, i miałoby się milion tematów, słuchałoby się cały czas wspólnie muzyki robiąc najlepsze i najgorsze rzeczy. Wyglądając nawet razem perfekcyjnie. Próżnie rzeknę. Ale idąc z papierosami w dłoniach i podwiniętymi stylowo nogawkami rozmawiając o Iggym Popie -można było wybaczyć wszystko. Albo milcząc.

Ale nie można było być razem.Można o sobie zapominać. I wracać. I spędzać upalne letnie noce, i udawać ,że świata nie ma. Rozmawiać i ranem milczeć, jakby wczoraj nie było.Pisać, by spotykać się by nie mówić a milczeć. Tęsknić, by nigdy nie napisać ,że się tęskniło .Żyć ze świadomością ,że jest się dla siebie najważniejszym i nikogo lepszego sić nie spotka, by nigdy nie być razem.By oszukiwać się. By trzymać z dłoń kogoś kto jest dla Ciebie nikim.

Takie rzeczy istnieją.

By być dla siebie Blakiem i Amy. Istnieć na przekór, by niszczyć, budować, być ze sobą, i obiecać ,że nigdy się do siebie nie wróci.

By płakać, i drapać ręce do krwi, i przypalać się papierosem ,ostrzyć zęby, wylać potok złych słów, i potem rzucić się w ramiona by uświadomić sobie ,że nie można bez siebie żyć.

Takie rzeczy są potrzebne temu światu.

Choćby tylko po to by powstały dobre scenariusze, teksty piosenek, kolejne dobre płyty, i historię.

 

Ona  się na to zgodziła. Choć doprowadziło ją to do Joplin, Morrisona i reszty....

Zabrzmi to brutalnie ale czasem tak trzeba.Krótko lecz intensywnie.

można sie na to zgodzić.

Miłość to i tak przegrana gra. Tak śpiewałaś. Miałaś rację.Jak zwykle.

Do zobaczenia po drugiej stronie dziewczyno w koku.

Dziś pisałam o Tobie nie jak o wielkiej piosenkarce, poetce. Najbardziej soulowym głosie XXI wieku.Ikonie pewnego stylu.Dziewczynie o której zdjęcia paparazzi walczyli dniami i nocami. Nie jako o ofierze używek i złego chłopaka.

Dziś gdy pisałam myślałam o Tobie jako o smutnej dziewczynie. Dziewczynie która żyję w innym świecie. Otacza ją sztuka, lepsze życie, nie martwi się może czy kupić  droższy eyliner czy ten tańszy , Camele czy Malrboro. 

Ale zawsze martwi się o swego faceta, wie co to znaczy płakać, i dziewczynie z którą mogłabym wypić piwo w typowo angielskim pubie z dywanem , i która mi powie' Ej mała, nie martw się, mam to samo. Ale te łzy kiedyś wyschną', po czym uściskałaby człowieka, i wróciła z nim o świcie.Dziś tworzyłam myśląc o Tobie jak o kimś kogo znałam i za kim tęsknie.

I kogo rozumiem To wszystko dla ciebie Amy. Dbaj o siebie.Gdziekolwiek jesteś.I pamiętaj, jeżeli siedzi gdzieś obok Hendrix na pewno skomponuje na gitarze najpiękniejszą melodie do Twego kolejnego tekstu. A Japlin będzie najlepszym wsparciem w duecie. A jak zabraknie weny Morrison napisze kolejne linijki. Masz tam dobrych opiekunów. Dbaj o siebie dziewczyno.

amyyywedslubstylowi


"W dłuższej perspektywie będę przede wszystkim chciała założyć rodzinę. Ambicje artystyczne już zaspokoiłam. Nagrałam płytę, z której jestem naprawdę dumna. Teraz chcę nagrywać następne, ale chciałabym też mieć dzieci. A potem wyjechać do Vegas, otworzyć kasyno i występować tam każdego wieczora". - Amy Winehouse

https://www.youtube.com/watch?v=QMIM0uaqhaQ

Dziękuję Amy.

 

M.

 

© DoitLegally
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci